Po Crossie Błędowa organizm doszedł do siebie (prawie), więc czas na kolejne wyzwania:) Nigdy nie jest tak, że nie może być lepiej. Pokonywanie własnych słabości wciąga i jeśli jest tylko odpowiednia motywacja można osiągnąć na prawdę wiele. Oczywiście nic samo nie przychodzi. Trzeba nad sobą pracować, na miarę własnych możliwości. Krok po kroku posuwać się do przodu. Wszystko wymaga czasu. Budowanie formy jest procesem długofalowym i wymaga samodyscypliny i samozaparcia:) Niestety w dzisiejszym świecie łatwo zgubić rytm. Czasem mam wrażenie, że przydałaby się dobra 48godzinna... Oczywiście dla chcącego nic trudnego - zawsze można znaleźć czas na trening, jednak nieraz kosztem czegoś innego. W moim przypadku na przeszkodzie stoi lewe kolano:/ niby nie boli, ale lepiej go "nie słuchać" i nie zginać...rower niestety na jakiś czas musi iść w odstawkę:( przygotowania do półmaratonu nie są zatem zbyt intensywne... ćwiczę na miarę możliwości i mam nadzieję, że mi się nie pogorszy. Postanowiłam też spróbować metody naturalnej, a zatem smarować to kolano olejem żywokostowym z przepisu Pani Stefani (http://www.radiopik.pl/65,13,zywokost). Myślę, że warto spróbować - nie wiem czy pomoże, ale raczej nie zaszkodzi;)
jak daleko nogi poniosą...
poniedziałek, 9 czerwca 2014
sobota, 31 maja 2014
I Cross Błędowa, czyli jak daleko nogi poniosą
Po niezbyt udanym starcie w IV Szóstce Pogorii postanowiłam spróbować swych sił w 10kilometrowym biegu przełajowym - I Cross Błędowa. Impreza organizowana po raz pierwszy na terenie "Eurocampingu" w Dąbrowie Górniczej. Samopoczucie po ostatnim biegu nie nastrajało pozytywnie do treningów, do tego doszła "kontuzja" kolana i presja związana z pisaniem pracy końcowej, co w rezultacie dało praktycznie zerową aktywność fizyczną przez ostatnie dwa tygodnie. Ponieważ nie miałam czasu myśleć nad tym czego oczekuje po tym biegu podeszłam do niego zupełnie na luzie, na zasadzie "co ma być to będzie".
| rozgrzewka przed startem |
Muszę przyznać, że organizacja imprezy była świetna. Trasa wiodła leśnymi ścieżkami, odrobinę błotnistymi z powodu wcześniejszych opadów, odrobinę piaszczystymi. Atrakcją na trasie była przeprawa przez rzekę oraz miejsce żerowania bobrów. Mimo małych problemów z kolanem (chyba wytarłam sobie smarowanie...) nogi nie odmówiły mi posłuszeństwa. Problemem okazał się (już po raz drugi) wysoki puls, jednak na 5 kilometrze udało mi się opanować oddech i złapać rytm. Wysiłek się opłacił:) Wyniki końcowe: kategoria OPEN 58/79, kategoria kobiet 7/17, kategoria wiekowa 3/8. Czas mógłby być lepszy, jednak jak na przełaj jestem zadowolona 01:02:51.
| z pamiątkowym medalem na mecie |
Po raz pierwszy udało mi się stanąć na pudle. Co prawda jeszcze nie w kategorii OPEN, ale przecież nie można od razu mieć wszystkiego;P
niedziela, 11 maja 2014
197 ud/min - IV Szóstka Pogorii
Przeglądając kalendarz imprez biegowych znalazłam kilka biegów w swoim zasięg. Po Biegu Częstochowskim, postanowiłam iść za ciosem i zapisać się na kolejne zawody. Tym razem wybór padł na IV Szóstkę Pogorii - 5kilometrowy bieg indywidualny na czas. Zawodnicy startowani są co 20sekund. Swój bieg rozpoczęłam o godz. 11:14:20. Patrząc na wyniki niby nie najgorzej, jednak osobiście nie jestem zadowolona z rezultatu:/ tętno płata mi figle - 190ud/min już na pierwszym kilometrze nie wróży nic dobrego na finishu. Jednak kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Każde doświadczenie jest dobre i trzeba z niego wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Tak czy inaczej bieg udało mi się ukończyć z rezultatem 00:26:53 co dało mi 149(na 187) lokatę w kategorii OPEN oraz 22/46 w kategorii kobiet.
Kolejne wyzwanie już za trzy tygodnie - 31maja 10kilometrowy Cross Błędowa.
niedziela, 27 kwietnia 2014
,,O Maciusiu, który marzy ...." - strażakiem być
Chyba każdy z nas ma takie marzenie z dzieciństwa, które chciałby spełnić. Jako dziecko miałam ulubioną bajkę "O Maciusiu, który marzy, by w pożarnej służyć straży", a że zawsze ciągnęło mnie do munduru (w końcu za mundurem panny sznurem) to nie mogłam sobie odmówić możliwości jego noszenia;) przygoda z OSP rozpoczęła się jeszcze w szkole podstawowej i trwa do dzisiaj (nie licząc "małej" przerwy w czasie studiów).
Żadna służba nie należy do łatwych, ale przecież chodzi o to żeby robić to co się lubi. Sytuacje z jakimi spotyka się strażak są różne - nieraz chodzi tylko o zdjęcia kotka z drzewa, innym razem trzeba udzielić pomocy poszkodowanym w wypadkach drogowych lub innych zdarzeniach losowych.
Cały czas trzeba pogłębiać swoją wiedzę. Doskonaleniu służą nie tylko szkolenia, ale także ćwiczenia. Dnia 25 kwietnia 2014 r. odbyły się manewry Kompanii Częstochowa II oraz Kompanii nr IV Śląskiej Brygady Wojewódzkiego Odwodu Operacyjnego jednostek OSP. Scenariusz ćwiczeń zakładał pożar lasu na powierzchni 10ha.
![]() |
| "wiem, że zawód to wspaniały, dzielni są strażacy, a ja chociaż, jestem mały, podołam tej pracy" |
sobota, 5 kwietnia 2014
Mordercza 10 - VI Bieg Częstochowski
VI Bieg Częstochowski zaliczony:) choć nie było łatwo - pogoda średnio dopisywała, do tego alarmowa poranna pobudka i ból gardła z katarem nie nastrajały wybitnie pozytywnie, ale przecież chodzi o to żeby pokonywać własne słabości:)
Około godz. 8:30 obudził mnie dźwięk syreny - "to my, czy to nie my? hmm nie, nie. dziś bieg, więc śpij dalej". W końcu przed biegiem trzeba się wyspać i odpowiednio przygotować:) tydzień nie był łatwy - nadmiar obowiązków nie pozwalał na odpowiednie treningi. A kilka dni przed zwodami trzeba odpuścić treningi i pozwolić organizmowi odpocząć. W zasadzie tylko we wtorek udało mi się przebiec niecałe 5km. Siłownia w ogóle odpadła. Przygotowania do biegu były więc nieco chaotycznie. Sam bieg traktowałam jako sprawdzian swoich możliwości i trening przed kolejnymi zawodami, wiec niespecjalnie przejmowałam się przygotowaniami do niego.
Około godz.13.00 stawiłyśmy się z Alicją w biurze zawodów po pakiety startowe. Szybka rozgrzewka i godzinę później byłyśmy już na starcie. Trasa nie była łatwa - już na "dzień dobry" organizatorzy zaserwowali nam podbieg pod klasztor jasnogórski. Tętno wskoczyło na poziom maxymalny i niestety utrzymywało się tak niemal na całej trasie. Najważniejsze było biec we własnym tempie, na miarę swoich możliwości. Pierwsze okrążenie (5km) udało mi się pokonać w 26min... co niektórzy byli już na 7-8km... ale i tak byłam zadowolona z rezultatu. Jak zwykle największy kryzys przyszedł na finishu, ale powiedziałam sobie ze nie mogę teraz zwolnić tempa i dałam radę ukończyć bieg z czasem 00:53:23:)
![]() |
| z pamiątkowym medalem na mecie |
Wynik cieszy tym bardziej, że widzę różnicę w porównaniu z zeszłorocznymi startami "na wariata";) a mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej:) Wyniki końcowe: kategoria OPEN - 681 miejsce (na 1033), kategoria OPEN KOBIET - 69/185, kategoria wiekowa K20 - 19/50.
![]() |
| z Alicją na mecie |
Gratki dla Alicji, która dała się namówić na ten bieg i dała radę:) jak na nowicjuszkę poszło jej na prawdę bardzo dobrze:) w swojej kategorii wiekowej zajęła 4miejsce:) mam nadzieję, że nie był to ostatni bieg, na którym razem stanęliśmy na starcie.
poniedziałek, 17 marca 2014
VI Bieg Częstochowski
W tym roku postanowiłam spróbować swoich sił w biegu ulicznym:) nie spodziewam się cudów - raczej traktuje to jako trening i sprawdzian przed jesiennymi imprezami;) VI Bieg Częstochowski odbędzie się 5 kwietnia 2014 r. o godz. 14.00. Wbrew pozorom trasa wcale nie jest łatwa - niby tylko 10 km jednak dwa razy trzeba podbiec z Alei pod Jasną Górę. A znając życie sprinterzy nie będą łaskawi dla amatorów;) Nie startuje jednak sama - tym razem towarzyszyć mi będzie koleżanka z OSP - druhna Alicja:) obie stwierdziłyśmy ze w razie kryzysu jedna podciągnie drugą i razem damy rade:) Niby każda z nas biega jednak inaczej biega się dla relaksu a inaczej podczas zawodów.
Jak zwykle moje działania odbywają się trochę na wariata. Decyzja o udziale w biegu zapadła wczoraj i niemal postawiłam Alicję przed faktem dokonanym stwierdzając, że bierzemy udział w biegu bo już nas zapisałam. Oczywiście zapisałam nas dopiero dzisiaj niemniej jednak decyzja była błyskawiczna - krótkie pytanie: "biegniemy?" i krótka odpowiedź: "biegniemy!".
Ostatnio moje treningi odbywały się głównie na siłowni, a do biegu pozostało już niewiele czasu. Zatem czas ruszyć się z domu i troszeczkę pobiegać po asfalcie;) podobno tego się nie zapomina tak jak jazdę na rowerze, ale czy to prawda to czas pokaże. Trzymajcie kciuki:) zdam relację tuż po biegu:)
wtorek, 11 marca 2014
"Daleko jeszcze? Góra pół godziny" - Kraków wzywa
Na długo przed rowerowym tripem nad morze, pojechałam z chłopakami na rowerowy wypad z przygodami do Krakowa. Plan był taki - spędzić trzy dni w terenie, zahaczając o Ogrodzieniec i Pieskową Skałę, dotrzeć do Krakowa. Początek wyprawy był miły i przyjemny, chociaż niektóre podjazdy były dość ostre.
| Bobolice |
Oczywiście jechaliśmy z mapą, a za opracowanie trasy odpowiedzialność spadła na Dawida. A ponieważ Dawid lubi wyzwania to zwiedziliśmy dość sporo terenów zielonych. Kiedy liczniki pokazywały nam, że już za chwilkę powinniśmy być u celu i padało pytanie "Dawid, daleko jeszcze?" słyszeliśmy odpowiedź: "Góra pół godziny". Co godzinę sytuacja się powtarzała;)
| w drodze do Ogrodzieńca |
Pierwszą noc spędziliśmy na campingu w Ogrodzieńcu. Kolejny dzień to
przejazd do Pieskowej Skały gdzie czekał nas kolejny nocleg - tym razem w
starym młynie. Fantazja jednak trochę nas poniosła i chcąc zrobić sobie
skrót wylądowaliśmy na "końcu świata". Mieliśmy wybór albo zawrócić
ostro pod górę i znaleźć szlak albo przejść przez baaarrrdzzzooo gęsty
las. Oczywiście wybór padł na las. I mimo moich marudzeń był to dobry
wybór bo wyszliśmy... prosto na polanę przy starym młynie;)
| radość z dotarcia do starego młynu;) którego tutaj niestety nie widać;) |
Ostatni dzień to przejazd z Pieskowej Skały do Krakowa.
Po wizycie pod Maczugą Herkulesa, ruszyliśmy w odwiedziny do Smoka Wawelskiego (przywitał nas ogniem).
| Kraków wita |
Po odwiedzinach u smoka i krótkim
odpoczynku wskoczyliśmy w pociąg do Częstochowy. Zmęczenie trochę dawało
o sobie znać, ale wypad uważam za udany. Jak zwykle chylę czoła przed
chłopakami, że znosili moje babskie towarzystwo.
A gdyby ktoś pytał czy "daleko jeszcze?" to "góra pół godziny";)
| w drodze do smoka |
Subskrybuj:
Posty (Atom)



